pani z polskiego

jest pięknie zbudowana ze słów jej suknia jest pełna kształtnych przymiotników pełniących role przydawek a gregożi zażartował kiedyś brzydawek i wszyscy zaczęli się rechotać na lekcji i pani już nie była z polskiego pani była z wuefu i historii jednocześnie ustawiła nas do pionu literatury martyrologicznej a myśmy uciekali we fredrę a ona nas goniła tym krzykiem jak wrzątkiem i kiedyś się zagapił i na sprawdzianie gregorzi się zagapił i naprawdę napisał brzydawka i dostał lufę  prosto w serce zabolało go to nie wiedział jak przeprosić zagapił się z błędu ortograficznego zrobiła się prześmiewczość a on grzegori też jest przecież z polskiego wszystkie sny ma po polsku chciał piątkę na koniec ale pani jest z tego polskiego ważniejszego że ona tym polskim ma krwiobieg wypełniony powiedział że trzeba uważać na ludzi którzy ortografię biorą za bardzo do siebie i trzeba odejść od ortografii na wyższy poziom metagrafii i tak zrobiliśmy ja i gżegorzi i ujrzeliśmy metagraficzność jej sukni opowiada siebie chce dotknąć dosłownością ucieka w  pogranicza słów udaje siebie zastawia do nienazwania pułapki namawia przebiera się w swoje odbicie w autopersyflaż pseudosarkazm wie nie wie jak się skończy przestawia skreśla dopisuje sama siebie nowe wyrazy tańczy rytmem ożywia się pauzą oddycha sylabą drga dźwięków grą nabiera nas falbankami w pozanieskończoności są nieaproksymowalne niewspółdzielone lingwistycznie pojęcia i, antypojęcia